Dzień babci

3p

Ciągle się spieszymy, jak maszynki pracujemy w trybie: praca, dom, dzieci, obowiązki. Życie od Nas wymaga coraz więcej, wielu rzeczy przez to nie zauważamy, na wiele nie mamy czasu.  A on ucieka i gdy już jest go coraz mniej nagle przychodzi jesień życia i znów go jest za dużo. Nie ma pracy, dzieci w domu, często nawet już tej drugiej osoby. Zegar tyka, mucha robi hałas. Zmysły wyostrzają się w pustym domu. To czego kiedyś mieliśmy już dosyć, teraz chciałoby się zrobić ale nie ma komu. Przemijanie chyba uczy Nas doceniać zwyczajne rzeczy, te które były a teraz jest ich jak na lekarstwo. Wspólne chwile. Babcia mierzy czas w chwilach ze swoją rodziną, z wnukami. Już kocha ten hałas i bałagan – woli je od ciszy. Kiedy przychodzi jej święto, czego może chcieć. Czy ucieszy ją kolejny kwiatek, pudełko czekoladek? Telefon chyba nie wystarczy. Bardziej laurka od ukochanej wnusi, bardziej to babcia czeka na Nią z czekoladką. Patrzy na zdjęcia i wzdycha, widzi jak mija czas i cieszy się na widok ukochanych twarzy.

Tak sobie siadłam dziś i myślałam, co by tu babci dać? Żeby nie być znów banalnym, wygodnym. Wpadłam do pokoju córki i zapytałam czy lubi ten stary zegar na ścianie. Baterie dawno się w nim wyczerpały a taki jest bardzo zwyczajny – ani ozdoba ani potrzeba. Usłyszałam, ze mogę go sobie zabrać – już miałam pomysł. Jako, że na wszelkich imprezach rodzinnych to My z mężem robimy najwięcej zdjęć – baza do pracy była, trzeba ją było tylko przerzucić i dokonać wyboru. Policzyłam: 6 wnucząt i początkowo tylko ich zdjęcia miały się znaleźć rozsypane na tarczy ale ostatecznie jest jeszcze Nas (dzieci) pięcioro i z babcią będzie dwanaścioro – jak w zegarku! Wybrałam fotografie, pomniejszyłam do odpowiednich rozmiarów, wydrukowałam na ładnym papierze i rozmieściłam Nasze twarze jako znaki upływającego czasu.

1p

Taki sobie wymyśliłam prezent. Babcia oczywiście zaskoczona, zaraz powiesiła zegar na ścianie i z dłońmi na buzi stała i patrzyła na niego dłuższą chwilę, zapominając nawet, jak zwykle zapytać, czy chcę herbaty 🙂 .

fot. agamajer.https://blog.agamajer.pl/3p

Ciągle się spieszymy, jak maszynki pracujemy w trybie: praca, dom, dzieci, obowiązki. Życie od Nas wymaga coraz więcej, wielu rzeczy przez to nie zauważamy, na wiele nie mamy czasu.  A on ucieka i gdy już jest go coraz mniej nagle przychodzi jesień życia i znów go jest za dużo. Nie ma pracy, dzieci w domu, często nawet już tej drugiej osoby. Zegar tyka, mucha robi hałas. Zmysły wyostrzają się w pustym domu. To czego kiedyś mieliśmy już dosyć, teraz chciałoby się zrobić ale nie ma komu. Przemijanie chyba uczy Nas doceniać zwyczajne rzeczy, te które były a teraz jest ich jak na lekarstwo. Wspólne chwile. Babcia mierzy czas w chwilach ze swoją rodziną, z wnukami. Już kocha ten hałas i bałagan – woli je od ciszy. Kiedy przychodzi jej święto, czego może chcieć. Czy ucieszy ją kolejny kwiatek, pudełko czekoladek? Telefon chyba nie wystarczy. Bardziej laurka od ukochanej wnusi, bardziej to babcia czeka na Nią z czekoladką. Patrzy na zdjęcia i wzdycha, widzi jak mija czas i cieszy się na widok ukochanych twarzy.

Tak sobie siadłam dziś i myślałam, co by tu babci dać? Żeby nie być znów banalnym, wygodnym. Wpadłam do pokoju córki i zapytałam czy lubi ten stary zegar na ścianie. Baterie dawno się w nim wyczerpały a taki jest bardzo zwyczajny – ani ozdoba ani potrzeba. Usłyszałam, ze mogę go sobie zabrać – już miałam pomysł. Jako, że na wszelkich imprezach rodzinnych to My z mężem robimy najwięcej zdjęć – baza do pracy była, trzeba ją było tylko przerzucić i dokonać wyboru. Policzyłam: 6 wnucząt i początkowo tylko ich zdjęcia miały się znaleźć rozsypane na tarczy ale ostatecznie jest jeszcze Nas (dzieci) pięcioro i z babcią będzie dwanaścioro – jak w zegarku! Wybrałam fotografie, pomniejszyłam do odpowiednich rozmiarów, wydrukowałam na ładnym papierze i rozmieściłam Nasze twarze jako znaki upływającego czasu.

1p

Taki sobie wymyśliłam prezent. Babcia oczywiście zaskoczona, zaraz powiesiła zegar na ścianie i z dłońmi na buzi stała i patrzyła na niego dłuższą chwilę, zapominając nawet, jak zwykle zapytać, czy chcę herbaty 🙂 .

fot. agamajer.pl

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go znajomym! 🙂


Możliwość komentowania jest wyłączona.

Facebook