Hatha joga – dlaczego?

Hatha joga – dlaczego? Najbardziej szczerze mówiąc – przez przypadek.

16

Wielu z Nas ma taki nawyk odkładania rzeczy na później, zwłaszcza tych dobrych, przyjemności. Też tak myślałam, głównie: jeszcze zostanę…tancerką – tak stąd do jogi już bardzo blisko jak się okazuje i nie – nie porzuciłam całkiem tego pomysłu – ja kobieta ponad czterdziestoletnia 🙂

No i czas tak sobie płynął a ja coraz starsza i tego czasu coraz mniej i tak sobie nie zauważałam, że jakby troszkę późno już i coraz później bo Nasz czas na tej ziemi jest ograniczony i mozliwości Naszego ciała w tym czasie również – niestety – choć wcale nie mam na myśli, że nie można czegoś zacząć w każdym wieku – uważam, że można. W każdym razie chlast – dostałam od życia bat – zachorowałam – guz kręgosłupa – łagodny ale zajął nerw i jak mnie poinformował przemiły (dosłownie) Pan doktor po jego usunięciu conajwyżej nie będę mogła… tańczyć. Powiedział tak – jak sądzę, bo nie spodziewał się kompeltnie jakie mam plany na życie moje nieskończone i na pewno nie spodziewał się, że własnie te plany mi zrujnował.

Miałam farta, choć po operacji było dużo problemów: niedowład w lepiej stopie i zanik mięsni w całej nodze, o bólu nie wspomnę – wolałabym znów rodzić – to przynajmniej nie trwa miesiąc non stop. I wtedy do mnie dotrało, że głupia jestem zwyczajnie, co sobie wyobrażam, że poczeka na mnie życie, zdrowie, sprawność czy cokolwiek? Postanowiłam się rzucić na realizację moich planów: Flash Mob i…miała być Zumba a nieoczekiwanie pojawił się Pole Dance. Między zajęciami chodziłam na rehabilitacje i próbowałam sama zmusić moją stopę do posłuszeństwa, głównie jeżdżąc na rowerze.

Pole Dance to bardzo wymagający sport, jak się szybko okazało – sam trening na rurze nie wystarczy a ja byłam bardzo ambitna – jak w niemalże wszystkim co robię, więc zaczęłam szukać sposobów jak tu sobie pomóc – uczynić możliwym – niemożliwe – ja kobieta trzydziestoośmioletnia prawie. Rozpoczęłam  trening siłowy no i gdzieś przeczytałam, że tym co mnie wzmocni i porozciąga może być właśnie joga.

16161616Na zajęcia poszłam bez większego przekonania: Na sali trzy osoby, starsza ode mnie, miła, choć mało entuzjastyczna prowadząca – cały czas się zastanawiam co mi się tam spodobało i nie potrafię tego nazwać. To jak zakochanie – nie wiesz do końca co się dzieje ale o po prostu odczuwasz – wiesz, że chcesz, potrzebujesz tam być, a po zajęciach czujesz ukojenie. I to Cię wciąga coraz bardziej i uzależnia i zaczynasz sobie jakby uświadamiać, że reszta, w jakims sensie była drogą – wspaniałą, ale drogą.1616

16

Na takich zajęciach “progres” jest ograniczony. Joga zalicza sie do rekreacji ruchowej – nie chodzi więc o rywalizację czy rychłe podnoszenie swoich umiejętności. A jak prowadzący jest mało zaangażowany, to z całym szacunkiem, ale na pierwszych, dziesiątych i piędziesiątych zajęciach cały czas jest tak samo i pewnym sensie o to chodzi, ale ja chciałam poznać więcej, pójść dalej i na takich zajęciach jakie fundują fitness kluby raczej nie miałam się co tego więcej spodziewać. Przetrząsając internet natrafiłam na fantastyczny zepół jogiczny profesora Janusza Szopy oraz ogłoszenie o certyfikowanych kursach instruktorskich. Wysłałam zapytanie, dostałam wymagania i zaczęłam się przygotowywać. Sam kurs był wspaniałą przygodą: ludzie, których poznałam, wiedza tajemna, która posiadłam 😉 praca nad sobą, ze sobą oraz zwykła czasem zabawa…to zawsze zostanie w mojej pamięci jak wyjątowo wspaniały czas.

Nie wiem jak dziś prowadzi się jogę w klubach fitness bo tam nie chodzę, ale z tego co pamiętam oraz tego co czasem mówią mi osoby przychodzące do mnie za zajęcia…jest inaczej. Jak ? Najlepiej sprawdzić. Chcemy się wzmacniać, poprawiać gibkość, lepiej się poczuć dlatego wymagamy od siebie, śmiejemy się i bywa, że cieżko pracujemy. Jeśli ktoś myśli, jak – przyznaję – ja kiedyś, że joga to aktywność dla emerytów – w sumie się nie myli- znam paru emerytów, którzy swoimi umiejętnościami niejednego by zawstydzili.

Jeśli o mnie chodzi – rura do pole dance cały czas jest zamontowana u mnie w domu i czasem pomaga mi w…jodze. Czasem pomagają w niej inne aktywności, przeplatają  się z nią, uzupełniają. A moja historia chorobowa potwierdza tylko, że blokady czy niechęć są głównie w głowie – rzadko w ciele.

 

 

 

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go znajomym! 🙂


Możliwość komentowania jest wyłączona.

Facebook