Pączki bezglutenowe

1pma

Jakoś tak ostatnio wyszło, że trafiłam na artykuły odnośnie glutenu i po przeczytaniu kilku pomyślałam, że zdecydowanie warto mocno go ograniczyć, jeśli nie całkiem wyeliminować z diety. Oczywiście są ludzie chorzy na celiakię i Oni w ogóle na gluten nie mogą sobie pozwolić, są także tacy, którzy mają stwierdzoną w badaniach nienajlepszą tolerancję tego białka i Oni musza bardzo uważać i jesteśmy My – cała reszta, niezdiagnozowana w większości w kierunku alergii na gluten, której – jeśli wierzyć doniesieniom badaczy – w mniejszym lub większym stopniu spożywanie produktów z glutenem szkodzi, choć być może nie zdajemy sobie z tego sprawy. Jeśli ktoś przejmuje się tym co je, to może warto trochę poczytać w tym temacie i przemyśleć własną dietę, pod kątem choćby odstawienia pieczywa, zwłaszcza pszennego. Ja tak zrobiłam i oto efekty. Bez glutenu można się obejść.

Jako, ze jutro tłusty czwartek, swoje, bezglutenowe szaleństwa – tu – na blogu, zacznę od przepisu na pączki.

Najpierw, krótka informacja, dla tych co niewiedzą: oczywiście istnieją zamienniki bezglutenowe, zarówno półproduktów jak mąka, oraz wyrobów gotowych, jak choćby chleb. Jednak, żeby nie było tak fajnie, ich cena jest wyższa niż cena zwykłej mąki i co za tym idzie – wyrobów  z niej. Gotowa mieszanka do pieczenia, bo taki zamiennik mąki to nie jeden składnik, jest na ogół 5, 6 razy droższa niż zwykła pszenna. Dlatego lepiej jest próbować samemu komponować skład z czystych mąk, jak kukurydziana czy ryżowa – z tych najpopularniejszych i najtańszych –  zwłaszcza, że wówczas dokładnie wiemy co w naszej mieszance się kryje.

Teraz do sedna:

Pączki bezglutenowe.

składniki:

5 g drożdży,

4 jaja,

1 żółtko,

5,6 łyżek oliwy lub oleju rzepakowego,

łyżka rumu albo innego aromatycznego trunku,

ok 70g cukru,

250g mąki ryżowej,

250g mąki kukurydzianej,

1/2 l mleka,

nieduża szczypta soli,

marmolada – jaką lubicie – ja jestem fanką różanej

olej do smażenia – ok 1 litr

cukier puder do opruszania pączków.

 Przygotowujemy zaczyn jak przy typowym cieście drożdżowym: mieszamy drożdże z letnim mlekiem i odrobiną cukru, zostawiamy do wyrośnięcia. Przy zwykłej mące często pomijałam ten etap ale ponieważ to gluten, w dużej mierze, powoduje, że ciasto rośnie a tu go brak – dajmy szansę drożdżom zadziałać zanim dodamy mąkę.

Kiedy Nasz zaczyn wyraźnie przybierze na objętości, do sporej miski wbijamy jaja i żółtko, mieszamy z resztą cukru, dodajemy mąki, zaczyn i pozostałe składniki. Wyrabiamy przynajmniej do uzyskania jednolitej masy, a najlepiej trochę dłużej, bo ciasto drożdżowe, jak mało które, lubi być dopieszczone. Odstawiamy do wyrośnięcia – to może trochę potrwać, nawet 30, 40 minut. Kiedy ciasto się rozrośnie, do niezbyt dużego garnka wlewamy olej – tak żeby głębokość była spora ale jednocześnie mogło smażyć się kilka niedużych pączków. Na rozgrzany tłuszcz, ostrożnie upuszczamy uformowane z ciasta kule, i smażymy po obu stronach do uzyskania niezbyt ciemnego, brązowego koloru. Po odłowieniu możemy posypać cukrem pudrem, i nadziać marmoladą – co cierpliwym, może się udać przed smażeniem, ale ciasto jest dość kleiste i jak za długo się z nim bawimy, to więcej mamy na dłoniach, niż do usmażenia, więc proponuję po obróbce termicznej użyć szprycy, najlepiej z przedłużoną końcówką i wbijając ją (oczywiście wypełnioną wcześniej marmoladą) w pączek, chwilę kręcimy, robiąc w cieście zagłębienie na nadzienie, po czym wypełniamy pączek marmoladą pomału wyciągając szprycę. Pączki gotowe a po przełamaniu zobaczycie, że dodatek mąki kukurydzianej nadaje Naszym wypiekom naturalnie piękne, żółtawe wybarwienie.

Gdybyście jednak chcieli, do tego przepisu użyć zwykłej, pszennej mąki – oczywiście jest to możliwe – wystarczy zredukować ilość mleka do 1/4 l oraz oliwy do 2, 3 łyżek

Smacznego !

5pm

fot. agamajer.pl

 

 



Możliwość komentowania jest wyłączona.

Facebook