Toskania, Portovenere i Wenecja na moment

Miasta Toskanii

Toskania będzie głównym tematem tego wpisu, bo to był cel Naszych ubiegłorocznych wakacji. Obraz jaki przeciętemu człowiekowi kojarzy się z tym włoskim regionem to górzyste tereny , obsypane słonecznikami bądź gajami oliwnymi z akcentami w postaci charakterystycznych kamiennych domków i żywotników.

Toskania, Potrovenere i Wenecja na momentToskania

 A tymczasem to także skarbnica starych miasteczek, maleńkich i nieco większych, ukrytych często za szczelnymi murami. Przekroczenie tych murów, przenosi człowieka w inny świat, dla mnie to czysta magia i najchętniej nie opuszczałabym tej bajki w ogóle, o czym zresztą, szybko przekonała się moja rodzina ale po kolei; przeprowadzę Was przez miasteczka, które w tydzień (w tym dojazd) udało Nam się zobaczyć.

1 santa lucewlochy dzien 1 131

Do takich wyjazdów, czyli właściwie do wszystkich, przygotowuję się znacznie wcześniej, szukam noclegu, możliwe najtańszego, spełniającego moje niezbyt wygórowane kryteria. Tym razem jednym z nich stał się basen, bo jechały z Nami dzieci i choć oczywiście planowałam kąpiele w morzu to jasne było, że głównie będziemy zwiedzać i muszę im to jakoś “wynagrodzić”. W Toskanii to żaden wielki luksus. Wiele miejsc noclegowych jest zaopatrzonych w basen. Ostatecznie szukając bezpośrednio na włoskich stronach, za kolejne kryterium przyjmując wynajem bezpośredni znalazłam nocleg w niewielkim, skromnym domku w maleńkiej miejscowości Santa Luce.

Było to, zdaje się na końcu świata: jechaliśmy i jechaliśmy a okolica była coraz bardziej dzika, poszczególne domki coraz bardziej odległe od siebie – głównie pola, wzgórza, skwar, zero żywego człowieka na widoku – generalnie bardzo wiejski klimat. Dzieci były lekko przerażone, chyba nie tak sobie wyobrażały obiecane, wspaniałe wakacje, na które musiały tyle godzin jechać.

wlochy dzien 1 2707 santa lucewlochy dzien 1 314

Powiedzieć, że Nasze miasteczko było małe to spora przesada – było mikroskopijne. Obeszliśmy całe – mam na myśli faktycznie zurbanizowane centrum, bo reszta to porozrzucane w znacznych odległościach od siebie gospodarstwa – w jakieś pół godziny: zajrzeliśmy do jedynego lokalu gastronomicznego – pizzerii, w której nie było pizzy tylko trzy rodzaje makaronów. W  rezultacie zdecydowaliśmy, że zjemy w pierwszym miejscu jakie chcieliśmy zobaczyć – mieście Lucca.

wlochy dzien 1 682wlochy dzien 1 681

Zajechaliśmy – zwykłe miasto- z mapą w ręku kierujemy się do miejsca zaznaczonego jako kumulacja w kwestii wartych zobaczenia budowli, zabytków. To miasteczko stare, magiczne, ukryte było za szczelnym murem , przekroczyliśmy granice.

wlochy dzien 1 645wlochy dzien 1 604

Moje pierwsze westchnienie i zachłyśnięcie się tym światem, nawet teraz jak o tym piszę, i wiem jak ten wpis się rozwinie, mam dreszcze. Może to głupie dla kogoś, dziwne czy niezrozumiałe ale tak jest. Odżywają wspomnienia, nie tylko na poziomie uchwyconych obrazów ale związanych z nimi emocji. Mam zamiar się temu poddać i upoić w nadziei, ze może mi się przyśni, jakieś stare włoskie miasteczko: kamień, bruk, latarnia, kawiarenka  w wąskiej na szerokość ramion uliczce… aha, jeszcze koty

wlochy dzien 1 513

Za jednym z rogów uszeregowane w jednej linii, tworzące jakąś mistyczną harmonię, statyczne i dziwne ;).

Potem przyszedł czas Na Pizę, krzywa wieża oczywiście była z góry założonym, obowiązkowym punktem podróży.

Tniemy przez miasto, zwyczajne, niezbyt ładne, jakimś mostem , widzimy sporą część z góry, ale wieży wcale. Przejechaliśmy, wracamy. Znowu szukamy, gdzie ta wieża? Jakiś drogowskaz i zjeżdżamy. Zasadniczo nie ma na czym zawiesić oka, ufamy znakom informującym, ze się zbliżamy więc jedziemy. Parking przy wieży tylko gdzie ta wieża? Znaleźliśmy w końcu oczywiście cały zespół: katedra i przynależna do niej krzywa wieża.

wlochy dzien 1 423krzywa wieża

Obeszliśmy dookoła, wykonując serię zdjęć typu obowiązkowego, jak wszyscy dookoła. Budowla owszem imponująca i tyle co ciekawego było w Pizie.

wlochy dzien 1 178

Nad basenem, rankami, przy kawie, studiowałam szybki kurs włoskiego, z najczęściej potrzebnymi turyście zwrotami.  W pierwszy dzień od strony gaju oliwnego przyszedł do mnie jelonek. Uznałam to za dobry, ba wspaniały omen. Skupiałam się na składnikach jedzenia, żeby nie dostać przypadkiem mięsa a zarazem, zdecydowanie dostać moje ukochane porcini  (borowiki) oraz rozmówkach ze stacja benzynową w tle.

Następnym przystankiem miała być Volterra. Schemat ogólnie przyjęliśmy taki, że do południa bywaliśmy na plaży korzystając z ciepłych kąpieli w morzu, a po południu cisnęliśmy do miasteczka żeby coś zjeść i zwiedzić. Ta kolejność była o tyle dobra, że trafialiśmy do miasteczek dość późno bo jeszcze trzeba było daleko jechać i na ogół “śladem węża” ostro pod górę i mogliśmy je podziwiać wieczorem, skąpane w świetle niezwykłych latarni i i witryn niedużych sklepów.

wlochy dzien 2 487wlochy dzien 2 462

Kafejki i restauracje wylewały się na małe uliczki. Zycie gastronomiczno-kulturalne toczyło się bardziej na zewnątrz niż wewnątrz, a nawet jeśli wewnątrz, to przy szeroko otwartych drzwiach. W sklepach kryły się osobliwości.

wlochy dzien 2 469wlochy dzien 2 475

I choć generalnie już od jakiegoś czasu nie muszę mieć czegoś żeby potrafić się tym ucieszyć to coś sobie kupiłam. Zgadniecie co? 🙂

No dobra, Ci co mnie lepiej znają, na pewno się domyślają, ze poleciałam na turkusy i nabyłam kamienną, chyba cukiernicę, z metalowym, ażurowym przykryciem w kolorze wody, maleńką. Drugiej zabawki nie nabyłam, choć kusiła, bo cena przyprawiała o zawrót głowy. Będziemy się musieli z mężem inaczej bawić 😉

wlochy dzien 2 336wlochy dzien 2 447wlochy dzien 2 528

 W takich miasteczkach urzekają niezwykłe detale, np.  wspaniałe drzwi, każde inne: ogromne albo wręcz przeciwnie, zbyt niskie, skurczone

wlochy dzien 2 413

 Generalnie będę się powtarzała w tej kwestii , ale zdjęcia nie oddają uroku takich miasteczek jak Lucca czy Volterra. Trzeba tam być, żeby poczuć na własnej skórze ten klimat, te miejsca szczelnie wymurowane i wybrukowane , ciasne i kontrastujące z bezkresnymi, zdawałoby się zielonymi, górzystymi obszarami, w dużej części uprawnymi. Tu w Volterze, można to poczuć szczególnie wyraźnie, spoglądając znad murów na bezdroża Toskanii.

wlochy dzien 2 443wlochy dzien 2 609

 Z tego co pisali w książkach i na internecie, wywnioskowałam, że jeśli może być skala niezwykłości w takich miejscach to ta tej skali zdecydowanie najwyżej lokuje się Siena. Rany, Ci ludzie nie kłamali: wachlarzowy plac w centrum miasteczka, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO (razem z całym centrum miasteczka) – jaki to był widok.

wlochy dzien 3 1774wlochy dzien 3 1783

 Obsypany gastronomią jak szarotka cukrem pudrem, żywy aż do późna, absolutnie magiczny. W którą uliczkę by nie zakręcić – bajka trwa: kafejki, restauracje, sklepiki z pamiątkami. Stylowe latarnie, no i oczywiście czarno biała wieża.

wlochy dzien 3 1911wlochy dzien 3 1828wlochy dzien 3 1881

 Żeby ją zobaczyć, po raz kolejny tu w Sienie trzeba się wspinać, tym razem po bardzo wielu schodach.

311

Nie ma co pisać: wygadana raczej jestem ale tu mi zwyczajnie brakuje słów żeby oddać urok tego miejsca. Chłonę obrazy ze zdjęć żeby we własnej głowie przeżyć to jeszcze raz.

4wlochy dzien 3 1718wlochy dzien 3 1752

 Dalej na trasie była Florencja – totalnie inna od tych, zdających się żyć własnym życiem, miasteczek. Jak na stolicę (Toskanii)  przystało, potężna, tłoczna, gwarna, pełna zabytków i turystów. Taka niespokojna i szybka z porównaniu z tym co było wcześniej. Tej się nie dało obejść w godzinę. Śledząc mapę, by jak najwięcej zobaczyć tych, najbardziej godnych uwagi miejsc, przemyślaną trasą zmierzaliśmy w stronę Katedry Santa Maria del Fiore

wlochy 4 Florencja 044wlochy 4 Florencja 059wlochy 4 Florencja 118

Coraz większy natłok ludzi sugerował jej bliskość. Florencję, przemierza się na piechotę. Duży parking podziemny, na wjeździe, jest chyba jedynym gdzie są kierowani turyści. W mieście nie wolno parkować przyjezdnym.

wlochy 4 Florencja 077wlochy 4 Florencja 020wlochy 4 Florencja 189

 

wlochy 4 Florencja 763wlochy 4 Florencja 192

 Jednym z również bardzo ważnych zabytków jest most Vecchio

wlochy 4 Florencja 251

 Zabudowany, będący siedzibą rzemieślników, głownie złotników, swą obecną postać podobno zawdzięcza księciu, który nie chciał się przechadzać w deszczu i kazał “pozamykać” konstrukcję z zewnątrz.

Dalej pałac, tegoż księcia i przystające do niego ogrody Boboli.

wlochy 4 Florencja 322wlochy 4 Florencja 351

wlochy 4 Florencja 479wlochy 4 Florencja 379wlochy 4 Florencja 481

Trochę czasu trzeba poświęcić, żeby je przejść – wejście jest płatne ale nie dużo – trochę się też trzeba zmęczyć, ale uważam, że warto.

wlochy 4 Florencja 496wlochy 4 Florencja 499

 Z najwyższych partii rozciąga się widok na Florencję z dominującą ponad nią, wspaniałą kopułą katedry.

wlochy 4 Florencja 588wlochy 4 Florencja 614wlochy 4 Florencja 638

 I znowu do kamiennych miasteczek na wzgórzach – San Gimignano, zwane średniowiecznym Manhattanem.

Tylko najpierw plaża; wiecie, że na toskańskiej plaży można kupić chyba wszystko, łącznie w puchową kurtką w środku lata. Ciekawe czy ktoś kiedyś kupił ?

wlochy dzien 3 1463

wlochy dzien 3 1476wlochy dzien 3 1488

Czarnoskórzy (bo tylko takich widzieliśmy) sprzedawcy, targający cały swój sklepik ze sobą na różne sposoby, bywało, jak widać, że oprócz ewidentnego oczekiwania zarobku, mieli i poczucie humoru i parcie na szkło 🙂

To  miasteczko było malutkie ale tak urokliwe, do tego moja świadomość, że to już ostatnie takie miejsce na Naszej trasie i już tęsknota, niechęć wyjazdu, niezgoda na koniec zanurzenia w tym świcie kazały mi przejść je kilka razy. Tak bardzo chciałam się nim jeszcze nakarmić.

wlochy dzien 5 289wlochy dzien 5 284wlochy dzien 5 227

wlochy dzien 5 187wlochy dzien 5 244wlochy dzien 5 254

Pełne ciasnych, wąskich przejść , nabierających nieco przerażającej tajemnicy po zmroku, wydobywanej przez przemyślane oświetlenie.

wlochy dzien 5 262wlochy dzien 5 337wlochy dzien 5 342

wlochy dzien 5 352wlochy dzien 5 421wlochy dzien 5 488

 Moja ekscytacja sięgnęła zenitu , jakaś doznaniowa eksplozja zachwytu i żalu z powodu wyjazdu.

wlochy dzien 5 447wlochy dzien 5 455

Trochę mi odwaliło i gdy w końcu udało się mnie wyciągnąć poza mury, główną bramą i skierować w stronę parkingu, dopóki szliśmy wzdłuż kamiennej ściany okalającej wszystko to za czym zaczynałam już tęsknić, a pojawiało się jakiś boczne wejście, próbowałam się dostać z powrotem. Dzieci mnie siłą powstrzymywały ( trochę na żarty oczywiście). Ukłułam nawet tekścik na tę okazję: “Jest furteczka, to do miasteczka” 🙂

wlochy dzien 5 509wlochy dzien 5 555

W ostatnim dniu wybraliśmy się trochę dalej, do Portovenere. Miasteczko skupione jest nad zatoką, nieduże i zorganizowane tak, ze po zostawieniu samochodu na parkingu musieliśmy pokonać ponad dwieście schodów żeby dotrzeć do plaży, najpierw w dół, potem było gorzej…

Włochy dzień 5,6 Wenecja 108Włochy dzień 5,6 Wenecja 018Portovenere

 Mój kostium chyba nieźle wpisał się w ten włoski klimat 🙂

Włochy dzień 5,6 Wenecja 055 Włochy dzień 5,6 Wenecja 120

Niestety na kąpiel było to kiepskie miejsce – dzieci były zawiedzione kamiennym dnem.

W drodze powrotnej wdepnęliśmy jeszcze do Wenecji, jak mnie zapytacie co mi się najpierw z nią kojarzy to odpowiem bez namysłu, że korki i problem z zaparkowaniem samochodu. Jak w końcu udało się go gdzieś zostawić i ruszyliśmy w “wodne” miasto, po chwili mój mąż, nie do końca pewny jak się umówił z właścicielem parkingu, zawrócił i dalej z dziećmi szłam sama.

Włochy dzień 5,6 Wenecja 450Włochy dzień 5,6 Wenecja 765

Włochy dzień 5,6 Wenecja 496Włochy dzień 5,6 Wenecja 526

 Przemieszczaliśmy się z stronę placu i pałacu św. Marka wspierani niewyszukanymi kierunkowskazami na murach budynków.

Włochy dzień 5,6 Wenecja 603Włochy dzień 5,6 Wenecja 668

Włochy dzień 5,6 Wenecja 534Włochy dzień 5,6 Wenecja 651

 Na miejscu, pod remontowanym akurat pałacem, śpiewał jakiś chór, całkiem przyjemnie, kręcili się natręci, na których wystarczyło spojrzeć, żeby na długo utracić spokój, będąc ciągle zachęcanym do zakupu plastikowego, kręcącego, świecącego czegoś. Jeden z nim, przyczepiony do Nas, zachęcony nieświadomym rzutem oka, ku Naszemu rozbawieniu przedrzeźniał chór.

Droga powrotna zakrawała trochę na horror.

Włochy dzień 5,6 Wenecja 560Wenecja Włochy dzień 5,6 Wenecja 779

Plątaliśmy się i błądziliśmy wyposażeni w gps, który okazał się bezużyteczny, w absurdalnie, klaustrofobicznie wręcz wąskich uliczkach, otoczonych wysokimi na kilkadziesiąt metrów murami. Łapaliśmy sygnał gdy pojawiło się trochę przestrzeni a potem już był marsz na orientację, na szczęście Nam się nie spieszyło i w końcu odnaleźliśmy parking.

Naładowani pozytywną mocą ( przynajmniej ja) mogliśmy spokojnie wracać, do domu: z trzydziestostopniowego słońca w zaledwie kilkunastostopniowe, deszczowe i szare tło.

Foto: agamajer.pl, wasiu.eu

 



Możliwość komentowania jest wyłączona.

Facebook